Strona Główna‎ > ‎

Sprawozdanie po obozowe.

opublikowane: 3 wrz 2012, 12:53 przez Karol Banyś

30. Czerwca około 12 nasz zastęp (Ryś) wyjechał z siedziby zastępowego do Czarnego Dunajca. Podróż przebiegła spokojnie. Gdy dojechaliśmy dowiedzieliśmy się ,że jesteśmy pierwszymi na miejscu obozu. Zaczęliśmy wiec prace pioniercze ,rozłożyliśmy namiot i plandekę. Niebawem przybył Druh Drużynowy i Druh Damian. Zrobiliśmy ognisko i zjedliśmy obiad. W nocy mieliśmy warty. Drugiego dnia przyjechały drużyny 3. I 5. Wrocławska. Rozpoczęły się prace z lekka pionierka. Ugotowaliśmy wszystkie posiłki. Wieczorem znów mieliśmy warty. Kolejnego dnia nosiliśmy ciężkie żerdki. Zrobiliśmy palenisko.  W kolejnych dniach kończyliśmy konstrukcje i platformy, przenosiliśmy namiot na wyplecione prycze. Nasz zastęp otrzymał wstążkę za pionierkę.

Gdy zakończył się czas na pracę w drzewie, rozpoczął się okres wędrówek ,wypadów i wyjść. Ja (zastępowy) i Kamil wyruszyliśmy na nasz Rajd Wywiadowcy. Wyszliśmy około godziny 17:00. Pogoda cały czas nam sprzyjała. Na miejsce dotarliśmy bez problemów. Szałas zrobiliśmy z drewna, sznurka i drewna. Wybraliśmy się do „G Point” , wykonaliśmy zadania i kupiliśmy składniki na śniadanie i obiad. Wróciliśmy do obozowiska.

Niedługo po rajdzie wybraliśmy się na pielgrzymkę do Ludźmierza. W pierwszym dniu pokonaliśmy zaledwie 10km. Nocowaliśmy pod plandeką w lesie. Drugiego dnia podczas przerwy spotkaliśmy pewną miłą panią, która zaprosiła nas na jej podwórko na wodę z sokiem i prysznic pod szlauchem. Po przerwie został nam tylko krótki kawałek do celu. Dotarliśmy w niespełna 1,5h. Na mszy większość pielgrzymów przysypiała. Po mszy nastąpił występ zespołu fundacji Brandstaettera. Mikołaj złożył przyrzeczenie. W drodze powrotnej zostaliśmy zabrani do Biedronki ® na lody.  

Kilka dni później nastał czas EXPLO ZASTĘPU. Naszym zadaniem było dostanie się do miejscowości Ciche i znalezienie tam noclegu. Po drodze czekało nas pełno zadań pobocznych ,za każde otrzymywaliśmy odpowiednią ilość punktów. Za zebranie min. 210 pkt. nagrodą była wstążka , za dodatkowe były bonusy (słodycze , każdy na obozie harcerskim zrobi wszystko za słodycze, ponieważ nie można ich spożywać bez zgody przełożonych).

Wyszliśmy około 11:00, w Podczerwonem o 12:00 odmówiliśmy  Anioł Pański z panią ze sklepu z remizy. Później opowiedzieliśmy przypadkowo spotkanym paniom o FSE i zaśpiewaliśmy Hosadynę. Za poradą pań odwiedziliśmy panią Zofię Ziębę- emerytowaną nauczycielkę i działaczkę w ZHP z zuchami. Nie mogła z nami rozmawiać ,ale była bardzo miła i dała nam swoją książkę. Na granicy Koniówki (w tej miejscowości  bowiem mieszkała pani Zofia) zrobiliśmy sobie przystanek ,zjedliśmy obiad i odmówiliśmy różaniec po łacinie. Droga do Cichego nie była zbyt długa. Na miejscu zapytaliśmy o nocleg. Pierwsza zapytana kobieta zgodziła się ,dodała ,że rok temu również gościła harcerzy (później powiedziała nam, że nie może nas ugościć , jednak może nam dać obiad i załatwić nocleg u kogoś innego) (przy okazji pierwsza kobieta i kobieta u której w końcu nocowaliśmy również miały na imię Zofia). Ruszyliśmy na „miasto” z kolejnymi zadaniami. W 30 domach pytaliśmy o to czy znają jakiegoś Witolda, większość pytanych nie znała imienia ,albo nie wiedziała co to jest. Kamil powiedział nam ,że to imię nie jest popularne na Podhalu.

Pani Zofia przyjęła nas bardzo ciepło , pierwszy raz od ponad 10 dni mieliśmy okazje skorzystać z prawdziwego prysznica. Rano odkryliśmy ,że zaspaliśmy na mszę. Podziękowaliśmy pani Zofii i skierowaliśmy się do Chochołowa. Po drodze zagadnęliśmy pewnego starszego pana, opowiedział on nam o powstaniu Chochołowskim (zrozumiałem ,że było ono częścią Rabacji Galicyjskiej) i o tym ,że jego ojciec i dziadek wespół budowali bardzo ładny kościół parafialny w tej wiosce. Pod kościołem zjedliśmy śniadanie i narysowaliśmy mury świątyni. W Koniówce zrobiliśmy 2 przystanki. Na obozowisko dotarliśmy około 16:00.

2 dni później rozpoczęła się Wielka Gra. Spakowaliśmy się i poszliśmy za znakami patrolowymi. Po 3 h stwierdziliśmy ,że strzałki się skończyły. Wtedy przybył do nas posłaniec Króla. Naprowadził nas na ukrytą wiadomość. Chodziliśmy tam gdzie nam kazano i wykonywaliśmy zadania. Jednym z zadań było ukradnięcie sobie kolacji. Po zmroku nadawaliśmy do siebie morsem z druhami Drużynowym i Damianem.

Najmilej wszyscy wspominają ostatni dzień, był dość luźny. Wieczorem mieliśmy wspólne ognisko z 3. i 5. D.W. i harcerkami. W nocy mieliśmy SH i Watrę, która skończyła się o 4 am.

Rano zrobiliśmy obiad, zdemontowaliśmy obozowisko i przenieśliśmy bagaże przez rzekę. Tam czekali na nas rodzice Kamila, którzy zawieźli nas do domów.

Tak oto zakończył się obóz. Zyskaliśmy nowego harcerza (Mikołaj złożył przyrzeczenie) , nowego wywiadowcę ( ja – zastępowy Wojciech) ,3 wstążki (za Explo, Pionierkę i Obóz) i pełno doświadczenia. Można więc śmiało stwierdzić ,że  był on bardzo owocny.

Pozdrawiam cała 3. I 4. Krakowską i 3.  i 5. Wrocławską!

Czuwaj!

Wojciech Gurgul - zastępowy Rysia z 3. Drużyny Krakowskiej.


Comments